ISSN 1895-412X · poniedziałek 21 Sierpień 2017 r.
rss
Wersja do wydruku -A +A

Bez telefonu, bez kontaktu. Komunikacja dla turysty i survivalowca

2017-04-18
Latarka, kolorowe race, a nawet własne ciało mogą posłużyć do skutecznego komunikowania się fanom outdooru i survivalowcom. Prawidłowa sygnalizacja ułatwia porozumiewanie się grupie, ale potrafi też uratować życie.
 
Rozładowany GPS, czy brak zasięgu w smartfonie mogą sprawić niemały kłopot fanom przygody na świeżym powietrzu. Oddani nowoczesnej technologii zapominamy, jak ważna jest umiejętność komunikacji bez pomocy elektroniki. Przypominamy kilka metod, które sprawdzą się nie tylko w sytuacji zagrożenia.
 
 
Niezawodne kreski i kropki
 
Choć od stworzeniu specjalnego kodu (znanego jako „alfabet”) przez panów Morse’a
i Vaila minęło niemal 180 lat, ten nadal nie wychodzi z użycia. To na nim opiera się komunikację z wykorzystaniem kropek i kresek, sygnałów nadawanych za pomocą dźwięków, impulsów elektrycznych czy błysków światła. By zacząć nadawanie, wystarczy latarka i znajomość podstawowych znaków jak np. S.O.S, czyli trzy krótkie, trzy długie i znów trzy krótkie błyśnięcia. Na co zwrócić uwagę wybierając źródło światłą? - Warto wybrać modele o dużym zasięgu światła i długim czasie działania. Niektóre potrafią świecić nawet przez 120 godzin i to na odległość niemal 400 metrów
- mówi Cyprian Lemiech, ekspert ds. oświetlenia w firmie Mactronic. – Polecane są szczególnie trwałe latarki taktyczne, jak M-Force o jednym trybie pracy, co ułatwia kontrolę nad sygnałem. Co ciekawe istnieją modele oświetlenia, które producenci wyposażyli w tryb S.O.S. – dzięki czemu można zapomnieć o pomyłce przy klikaniu.
 
 
Nadawanie całym sobą
 
Za sygnalizator może posłużyć też… nasze własne ciało. To rozwiązanie, które ma pewne ograniczenia, jak choćby konieczność pozostawanie w zasięgu wzroku lub lornetki oraz porozumiewania się przy świetle dziennym, ale też zalety – może służyć porozumiewaniu się, gdy należy zachować ciszę (np. groźba zejścia lawiny). W tym przypadku również przyda się znajomość alfabetu Morse’a – kropkom, kreskom
i rozdzielaniu znaków przypisano kolejne pozycje, które należy przyjmować nadając:
- Ręce uniesione pionowo w górę – kropka
- Ramiona uniesione pionowo na boki – kreska
- Skrzyżowanie ramion na piersi – rozdzielenie znaków
- Skrzyżowanie ramion w dół – rozdzielenie grup znaków
- Okrężny ruch ramionami nad głową – pomyłka/powtórz
Na wypadek, gdybyśmy byli zmuszenia nadawać po ciemku, doskonałym uzupełnieniem będą trzymane w rękach latarki z nałożonymi nakładkami sygnalizacyjnymi. – Nie zajmują dużo miejsca w plecaku, a wyposażone w nie latarki stają się doskonale widoczne z dalekiej odległości, w nocy czy na przykład przy zamgleniu – dodaje Cyprian Lemiech.
 
 
Z racami w plecaku
 
Warto pamiętać, że najważniejsze komunikaty wykorzystywane w podobnych sytuacjach, mają to samo, międzynarodowe znaczenie. Tak jest z górskim kodem ratunkowym, czyli ustalonymi sygnałami, które rozpoznaje większość służb ratowniczych na całym świecie. Powtarzane w około minutowych odstępach sygnały można nadawać za pomocą światła, dźwięku lub rac ratunkowych. W tym ostatnim przypadku istotną rolę odgrywa kolorystyka – raca czerwona to sygnał S.O.S., biała oznacza „zrozumiałem wiadomość”, a zielona „wracam do bazy”. Co w przypadku, gdy obawiamy się kontaktu z żywym ogniem racy? Alternatywą pozostają dyski sygnalizacyjne. – To bezpieczne i ekologiczne rozwiązanie, które nie wydziela iskier, dymu czy gazu. Odporne na trudne warunki potrafią działać do 60 godzin wyraźnie pokazując pozycję nadającego – mówi ekspert Mactronic. Podobne dyski można dostrzec tak za dnia (nawet z ok. 300 metrów), jak i w nocy (niemal z kilometra).
 
Rozmowa kontrolowana
 
Niejeden z nas kojarzy sceny z filmów, których bohaterowie układali wielki napis „HELP”, by zostać zauważonymi przez śmigłowce ratunkowe. Co istotne, to tylko jeden komunikat złożony z czterech potężnych liter. Co w sytuacji, gdy załoga śmigłowca potrzebuje więcej informacji? Warto znać oficjalne, wymagające mniej pracy znaki, które umożliwiają „rozmowę”. I tak pojedyncza litera „I” oznacza „konieczność ewakuacji”, „Y” i „N” to potwierdzenie lub zaprzeczenie („Yes” i „No”), a trójkąt to sygnał, że można bezpiecznie lądować. Co ważne, na komunikaty może odpowiadać z powietrza także załoga – „tak” to machanie skrzydłami lub sygnał światłami zielonymi, a „nie” to krąg zatoczony w prawo lub użycie świateł czerwonych.
 
Inne znaki używane w komunikacji ziemia-powietrze:
 
LLL – zadanie wykonane LL – wszystko dobrze X – nie możemy się ruszyć
F – potrzebna żywność i woda  à - idziemy w tym kierunku V – potrzebne wsparcie
 
Autor/źródło: 
Mactronic